• PODRÓŻE

    Moja październikowa Lizbona

    Portugalia, jako kraj, który pragnęłam zobaczyć, od dawna widniała na mojej liście celów. Taki mój wymarzony „koniec świata”… Wreszcie plan udało się zrealizować i późnym popołudniem jednego z ostatnich dni października znalazłam się na zachodnim końcu Europy. Dotarcie na miejsce  Mimo późnej pory i późnego października 😉 Lizbona zgotowała powitanie bardzo słoneczne (Londyn, co do niego podobne, oczywiście żegnał chłodno i deszczowo). Po opuszczeniu terminalu lotniska obrałam kurs na metro, a stamtąd do dzielnicy Baixa-Chiado, gdzie trzeba było odebrać klucze do naszego lokum. W recepcji powitano nas bardzo ciepło, zaproponowano również podwiezienie, ale… Komu chciałoby się czekać dwadzieścia minut na kierowcę, kiedy ta sama droga pieszo zabierała dziesięć minut? Wybrałam więc…