AUTYZM,  PO MOJEMU

11 lat minęło…

Dziś u nas radośnie. Świętujemy! Dzień jedenastych urodzin tej dziewczynki ze zdjęcia. MOJEJ dziewczynki! 🙂 W momencie, kiedy powstawało to zdjęcie, nie byłyśmy jeszcze świadome tego, co czeka za zakrętem. Co zauważymy pół roku później, ani jaką diagnozę otrzymamy za dwa lata… Ale miało być radośnie, prawda? Więc ten temat zostawię na inną okazję, jeśli jesteście ciekawi?

Katherinka – 6 miesięcy

Chciałoby się krzyknąć: jak to zleciało! I chyba wszyscy rodzice, których znam, myślą podobnie o czasie, który upłynął od momentu narodzin ich pociech. Czas płynie nieubłaganie, nie czeka, nie zatrzymuje się… Choć czasami są takie momenty, kiedy wydaje się, że jednak na chwilę stanął w miejscu – ja to nazywam takimi maleńkimi momentami szczęścia 🙂

Był czas, że odczuwałam tego szczęscia niedosyt. Może to dlatego teraz jest mi łatwiej dostrzegać nawet małe rzeczy i cieszyć się nimi? Doświadczenia, jakie zebrałam w dotychczas, bardzo mocno mnie ukształtowały. I cieszę się z nich, cieszę się, że te wszystkie sytuacje mnie spotkały, ponieważ choć bywało trudno, to właśnie dzięki temu dzisiaj jestem taką właśnie osobą. Nauczoną pokory i cierpliwości.

W ostatnich latach bardzo dużo musiałam udowadniać (i czasami nadal muszę to robić), że wszyscy są sobie równi, że nie ma lepszych i gorszych. Z naciskiem na gorszych. Broniłam moje dziecko przed ludźmi, którzy nie rozumieją, że „inna” nie znaczy „gorsza”. Ćwiczyłam w sobie cierpliwość nieraz z zaciśniętymi zębami, czasem ze łzami w oczach. Przepraszałam za zachowanie córki i tłumaczyłam, że nie jest niegrzeczna i niewychowana, jak to nam zarzucano. Cierpliwie chodziłam za nią krok w krok, pilnowałam, żeby nikogo nie „oglądała” (podchodziła do dziecka, chciała dotykać jego ubrania, włosów itd), jeśli ktoś sobie tego nie życzył. Dbałam, by nie brała bez pytania (mojego) cudzych zabawek. Wpajałam, jak się czeka na swoją kolej, by wejść na zjeżdżalnię albo by móc się pohuśtać…

I dlatego dziś tak bardzo doceniam „małe rzeczy”. Dla kogoś to może być nic, a dla nas będzie miało niewyobrażalne znaczenie. I choć zdaję sobie sprawę, jak wiele jeszcze pracy nas czeka, to jestem przeszczęśliwą mamą, że mam TAKIE dziecko. Bo jak nie cieszyć się, kiedy dziecko w wieku sześciu lat zaczyna wreszcie samodzielnie korzystać z toalety? Albo kiedy jako siedmiolatka pisze najstaranniej z całej klasy? Kiedy pierwszy raz próbuje śpiewać w wieku dziewięciu lat? Jak nie skakać z radości kiedy „kocham cię” na dobranoc wypowiedziane po raz pierwszy w wieku lat dziesięciu?

Kto zetknął się z autyzmem ten wie, że na zewnątrz wszystko wyglądać może „normalnie”. Tej niepełnosprawności nie widać i dlatego tak łatwo kogoś zranić…

Potrzebujemy tych małych szczęść na co dzień. By zatrzymać się na chwilę i pomyśleć. Zastanowić się nad „tym wszystkim”. Uzmysłowić sobie, co już za nami, co dopiero nas czeka, a także – najważniejsze – czym żyjemy teraz. Bez uważności trudno cokolwiek dostrzec. Uważność jest bezcenna.

Małe momenty szczęscia. Tak ważne, a niestety tak łatwo je przeoczyć. W natłoku codzienności zwyczajnie można pozwolić, by umknęły bezpowrotnie…

Happy birthday, Katherine!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *