Na szczycie – i co dalej? O sukcesie, porażce i odporności psychicznej

Spotkałam się ostatnio z historią 17-latka, który napisał aplikację mobilną i w ciągu kilku tygodni zdobył popularność oraz ogromny dochód. Los się do niego uśmiechnął bardzo wcześnie.  Media rozpisywały się o cudownym dziecku technologii, a on sam poczuł, że dotknął gwiazd. Jednak po kilku miesiącach zauważył coś niepokojącego – nie miał pojęcia, co robić dalej. Takie historie często pojawiają się również w pracy psychologicznej – kiedy ktoś osiąga coś szybko, a potem zupełnie nie wie, co zrobić z pustką, która się pojawia.

Przyzwyczaił się do natychmiastowego sukcesu, ale kiedy przyszły kolejne projekty, nie potrafił powtórzyć swojego triumfu. Wcześniej nigdy nie musiał walczyć, przegrywać ani się uczyć – sukces przyszedł do niego zbyt łatwo. I właśnie to stało się jego przekleństwem. Jego znajomi, którzy zaczynali od zera, choć początkowo mieli trudniej, nauczyli się cierpliwości, odporności i strategii. Chłopak, który nigdy nie zaznał porażki czy innych życiowych trudności, nie miał tych narzędzi. Z perspektywy psychologicznej bardzo ważna jest tutaj odporność psychiczna – coś, co buduje się właśnie poprzez porażki, frustrację i stopniowy rozwój, a nie przez natychmiastowy sukces.

W tym samym czasie, w innym zakątku miasta, dorastał ktoś inny. Pochodził z biednej rodziny, w której każde osiągnięcie było okupione ciężką pracą. Gdy jego rówieśnicy dostawali nowe laptopy i prywatne lekcje, on dorabiał, by kupić sobie używany komputer. Kiedy inni mogli pozwolić sobie na błędy, on musiał starać się podwójnie. Ale za każdym razem, gdy pokonywał kolejne przeszkody, czuł w sobie rosnącą siłę.

Minęło kilka lat. Chłopak od aplikacji stracił swój początkowy blask, nie umiejąc poradzić sobie z pierwszymi prawdziwymi wyzwaniami. Natomiast ten bardziej doświadczony przez życie, choć wciąż nie miał łatwo, zbudował coś bezcennego – pewność siebie wynikającą z przechodzenia przez trudności na własnych zasadach. Każda lekcja, każda porażka czyniła z niego kogoś więcej niż tylko utalentowanego programistę. Stał się człowiekiem, który potrafi wytrwać.

Moim zdaniem, prawdziwy sukces to nie ten, który przychodzi z dnia na dzień, ale ten, który buduje się cegiełka po cegiełce, na własnych fundamentach. I myślę, że ci, którzy mieli mniej na starcie, mają możliwość mocniej poczuć jego smak.

Przechodząc do podsumowania tej może przydługiej historii, chciałabym z przymrużeniem oka powiedzieć, że najgorsze, co może Ci się przytrafić to sukces od samego początku! Nie dlatego, że sukces jest zły, ale dlatego, że bez wcześniejszych doświadczeń porażki trudno później poradzić sobie z kryzysem. Serio, brzmi świetnie, ale moim zdaniem może to być pułapką. Jeśli dostajesz wszystko na tacy, to odbierasz sobie jedną z największych przyjemności życia – możliwość samodzielnego zdobycia sukcesu, na który naprawdę Cię stać.

Zatem jeśli urodziłaś się z mniejszymi zasobami niż inni, nie zazdrość tym, którzy mają więcej. Bo jeszcze masz szansę wiele zyskać! Wiesz, dlaczego? Bo w trudach wykształcasz coś, czego nie można kupić – pewność siebie. Każde wyzwanie, z którym się mierzysz, to krok do przodu. Z każdym dniem rośniesz w siłę, zdobywasz wiedzę i budujesz sobie szczęście, sukces – nazwij to jak chcesz – które nie jest dziełem przypadku, lecz Twojej własnej pracy. A to, co wypracujesz samodzielnie, smakuje o wiele lepiej niż to, co dostaje się bez wysiłku, hm?

Wiele osób zgłasza się na konsultacje psychologiczne właśnie w takim momencie – kiedy z zewnątrz wszystko wygląda dobrze, a wewnętrznie pojawia się poczucie pustki, zagubienia albo lęku przed kolejnym krokiem.

To oczywiście tylko moje zdanie i choć przedstawione z odrobiną humoru (mam nadzieję, że tak zostało odebrane?), to poparte życiowym doświadczeniem. Mam poczucie, że bardziej wartościowe jest przekraczanie własnych granic, wychodzenie z tej oklepanej „strefy komfortu”, wspinanie się i zdobywanie kolejnych celów, bo wtedy masz do tego wspinania zwyczajnie większą przestrzeń 😉

„Jeśli zaczynasz na szczycie, możesz poruszać się tylko w jednym kierunku – w dół” 

W pracy psychologicznej często widać, jak trudne bywa utrzymanie równowagi, gdy nie ma doświadczenia stopniowego budowania siebie. Kiedy wpadłam na ten cytat Napoleona Hill’a pomyślałam, że pomoże mi on podkreślić wartość cierpliwości i stopniowego rozwoju w świecie natychmiastowej gratyfikacji.

W dzisiejszym świecie przyzwyczailiśmy się do natychmiastowych efektów. Chcemy wyników od razu, na jedno kliknięcie, zapominając, że prawdziwa wartość rodzi się w czasie. Sukces, który przychodzi zbyt łatwo, często nie daje satysfakcji i nie uczy odporności. Czasami warto poczekać, podjąć trudniejsze wyzwania i pozwolić sobie na stopniowy rozwój. Bo to właśnie droga do celu, a nie sam cel, kształtuje nas i daje nam siłę na przyszłość. Moim zdaniem 😉

Jeśli ten tekst poruszył coś w Tobie i czujesz, że jesteś w miejscu, w którym trudno samodzielnie poukładać kolejne kroki, rozmowa z psychologiem online może pomóc spojrzeć na swoją drogę z innej perspektywy.