Jak wrócić do rutyny po wakacjach? Wrzesień jako mały nowy początek
Wrzesień często przynosi ulgę, ale też napięcie. Po wakacjach próbujemy wrócić do rutyny, odzyskać czas dla siebie i znowu poczuć, że mamy kontrolę nad codziennością. Jak zrobić to łagodnie, bez koncentrowania się na ogarnięciu wszystkiego na raz?
Jeśli po wakacjach czujesz, że Twoja rutyna kompletnie się rozjechała — nie jesteś sama.
Na sesjach z moimi klientkami ten temat wraca bardzo często właśnie o tej porze roku. Dzieci były przez wiele tygodni w domu, rytm dnia wyglądał inaczej, obowiązków było więcej, a czasu tylko dla siebie często zdecydowanie za mało. I kiedy przychodzi wrzesień, pojawia się jednocześnie ulga i napięcie: „Wreszcie wracamy do normalności”, ale też „Jak ja mam to wszystko znowu poukładać?”, przeciążenie daje bardzo wyraźnie o sobie znać…
I może właśnie tutaj warto się zatrzymać? Bo być może nie potrzebujesz we wrześniu bardziej się mobilizować. Być może potrzebujesz zastanowić się, czego naprawdę Ci brakuje. Zamiast pytać „co powinnam zrobić?”, zapytaj: „czego potrzebuję?”
Myślę, że planowanie nowego miesiąca łatwo zamienić w kolejną listę powinności (zacznę ćwiczyć, będę wcześniej wstawać, nadrobię zaległości, będę lepiej organizować czas, zadbam o siebie, będę więcej czytać)…
Tylko że taka lista bardzo szybko może stać się kolejnym źródłem napięcia? Więc może warto spróbować zacząć inaczej?
Czego było w moim życiu ostatnio za mało?Czasu dla siebie? Snu? Ruchu? Ciszy? Kontaktu z bliskimi? Książek? Przyjemności? Poczucia, że robisz coś ważnego dla siebie?
A następnie: Czego było za dużo? Bo czasem odzyskanie równowagi nie polega na dodaniu kolejnych rzeczy. Czasem potrzebujemy czegoś sobie odjąć.
Rutyna nie musi oznaczać perfekcyjnego planu
Kiedy mówimy „chcę wrócić do rutyny”, możemy wyobrażać sobie idealny harmonogram, którego będziemy się trzymać każdego dnia. Tymczasem rutyna może być dużo prostsza – kilka stałych punktów dnia może wystarczyć, żeby odzyskać poczucie stabilności, sprawczości.
Poranna chwila dla siebie.
Kilka stron książki.
Spacer.
Kilka minut ruchu.
Krótki moment na uporządkowanie spraw po pracy.
Wieczorny rytuał, który oznacza: teraz jest mój czas.
Dla mnie takim symbolem jest świeczka zapalana wieczorem. Około 19-ej/20-ej dom powoli przestaje być miejscem kolejnych obowiązków, a staje się znowu moją przestrzenią. Zatrzymanie, książka, cisza. Nie muszę wtedy niczego osiągać. Po prostu jestem. I właśnie takich małych kotwic możemy potrzebować po okresie, w którym wszystko było trochę inaczej… I wiesz co? Mocno wierzę, że jeśli będąc samodzielną mamą z trójką dzieci na pokładzie, z nastolatką z autyzmem – jeśli mimo wszystko potrafię to zrobić, to głęboko wierzę w to, że Ty też możesz! Jestem tutaj, aby Cię w tym wspierać.
Wrzesień może być Twoim małym Nowym Rokiem
W poprzednim odcinku podcastu mówiłam o koncepcji 12-tygodniowego roku — podejściu, które pomaga patrzeć na cele w krótszych, bardziej konkretnych odcinkach zamiast odkładać wszystko na „kiedyś” albo na kolejny styczeń. Dlatego lubię myśleć o wrześniu jak o małym Nowym Roku.
Nie potrzebujesz czekać do 1 stycznia. Wrzesień daje nam naturalny moment zatrzymania i zadania sobie pytania: „Co teraz jest dla mnie ważne?”
Zgoda, do końca 2026 roku zostało już mniej czasu niż więcej, ale to wciąż kilka miesięcy. Kilka miesięcy, w których naprawdę może się dużo wydarzyć. Możesz zacząć budować nowy nawyk. Możesz zrobić krok w pracy. Możesz wrócić do czytania. Możesz zacząć się ruszać. Możesz pojechać gdzieś, pójść na koncert albo stand-up. Możesz zrobić coś, co odkładasz od dawna. Wrzesień to nie jest za późno, bo małe kroki są ważniejsze niż wielka rewolucja 🙂
Czasem okazuje się, że jednym z największych problemów z wrześniowymi postanowieniami jest to, że chcemy zmienić wszystko naraz. A może zamiast:„Zacznę regularnie ćwiczyć” warto powiedzieć:„Codziennie zrobię pięć minut rozciągania.”
Zamiast: „Muszę więcej czytać”:
„Wieczorem poczytam przez 20 minut.”
Zamiast: „Muszę wreszcie zająć się moim dużym celem”:
„W tym tygodniu zrobię jeden konkretny krok.”
To nie brzmi spektakularnie i może właśnie dlatego ma szansę zadziałać? Nie potrzebujesz udowadniać sobie, że potrafisz zrobić wielką zmianę. Potrzebujesz zacząć budować doświadczenie, że możesz na sobie polegać.
A co z czasem tylko dla siebie?
To pytanie szczególnie często pojawia się w rozmowach z moimi klientkami. Bo kiedy dzieci są w domu, bardzo łatwo wejść w tryb ciągłego reagowania na potrzeby innych. Ktoś jest głodny, czegoś potrzebuje, trzeba posprzątać, zorganizować, pamiętać… I nagle cały dzień minął, a Ty właściwie nie miałaś chwili dla siebie.
Dlatego chcę Cię zachęcić, żeby we wrześniu nie traktować czasu dla siebie jak nagrody, która pojawi się dopiero wtedy, gdy wszystko będzie zrobione… Nie wszystko musi być zrobione. Twój czas również jest ważną częścią dnia. Może będzie to książka? Albo samotny spacer? Może pielęgnacja lub kawa wypita w ciszy, a może coś zupełnie nieproduktywnego — koncert, stand-up, spotkanie z kimś, przy kim możesz po prostu być? To nie jest strata czasu. To jest… życie 🙂
Pytania na dobry początek września
Jeśli chcesz potraktować wrzesień jako moment zatrzymania i nowego początku, zapisz sobie te pytania, a najlepiej odpowiedz sobie na nie pisemnie, zachęcam 🙂
1. Czego chcę we wrześniu więcej?
2. Czego chcę mniej?
3. Czego naprawdę potrzebuję, a nie tylko „powinnam?muszę”?
4. Jakiego rodzaju odpoczynku potrzebuję?
5. Co daje mi poczucie, że idę do przodu?
6. Jaki jeden mały krok mogę zrobić dla swojej przyszłej siebie?
7. Co mogę zrobić tylko dla obecnej mnie?
8. Jaka jedna mała rzecz pomoże mi odzyskać spokój?
I moje ulubione:
9. Po czym 30 września poznam, że ten miesiąc dobrze mi zrobił?
Nie pytaj tylko, ile udało Ci się zrobić. Zapytaj też: czy było mi dobrze ze sobą? Czy miałam chwile spokoju? Czy się śmiałam? Czy zrobiłam coś dla siebie? Czy zrobiłam choć jeden krok w kierunku tego, co dla mnie ważne?
Bo może właśnie tak powinien wyglądać dobry wrzesień? Niekoniecznie perfekcyjny, nie maksymalnie produktywny, tylko taki, po którym czujesz, że znowu jesteś trochę bliżej siebie?
Małe kroki prowadzą mnie dalej – to jest moje zdanie na wrzesień. I może warto, żeby było też Twoim? Pamiętaj, że nie musisz stać się nową wersją siebie pierwszego września. Zrób jeden mały krok. A potem następny. Bo do końca tego roku naprawdę jeszcze dużo może się wydarzyć… I może któregoś wieczoru zapalisz świeczkę, otworzysz książkę i poczujesz, że napięcie trochę puściło, że uśmiechasz się sama do siebie… tak, jakbyś wiedziała coś, o czym tylko Ty wiesz.
Że jesteś na dobrej drodze. ☺️
🎙️ Posłuchaj podcastu
Jeśli chcesz posłuchać szerzej o powrocie do rutyny po wakacjach, czasie dla siebie, małych krokach i wrześniu jako nowym początku, zapraszam Cię do najnowszego odcinka podcastu:
Wrzesień. Mały nowy początek → POSŁUCHAJ PODCASTU

